Zaczyna się.

Głos Yumi brzmiał spokojnie, niemal obojętnie, choć każde słowo ważyło ton. Sala konferencyjna przy jej gabinecie była niemal pusta. Przy długim stole z matowego kompozytu zasiadało zaledwie pięć osób z najwyższego kręgu decyzyjnego. Mało kto zdawał sobie sprawę, że to właśnie oni – i one – kierowali imperium Nakamura Corp. Na spotkaniu osobiście stawili się szefowie kluczowych departamentów. Holograficznie połączyli się prezesi oddziałów Adam Nakamury, prezesa oddziału Australia i Kenji Omura, prezesa oddziału Południe oraz Hiroshi Tanaka, prezes oddziału Północ.

Emi Sato, dyrektor finansowy; oraz Kaito Moriyama, dyrektor rozwoju technologicznego. Obok nich, w cieniu sali, czuwali reprezentanci trzech filarów korporacji: Departamentu Bezpieczeństwa Cybernetycznego i Szyfrowania, Departamentu Logistyki i Infrastruktury oraz Departamentu Analizy Strategicznej i Prognoz.

To był zaufany krąg władzy. Tylko oni znali prawdziwą pozycję Yumi. Świat nie musiał wiedzieć, że to ona sprawuje rzeczywistą kontrolę. Artur zastosował trik odziedziczony po ojcu: choć w wewnętrznej korespondencji Yumi figurowała jako prezes, oficjalna narracja zawsze przedstawiała Artura jako jedyną osobę decyzyjną. Pozory chroniły ją przed atakami, które zawsze celują w widoczne głowy.

Yumi wzięła głęboki oddech i skinęła głową w stronę głównego ekranu. – Rozmawialiśmy już o możliwości scenariusza PIII. „Platforma III”. Dziś decyzja nie brzmi „czy”, lecz „jak”.

Na ścianie rozwinął się holograficzny raport. Czerwone ikony okrętów przecinały Pacyfik, a obok nich migotała wyliczona trasa holownicza.

– Nasza analityczka potwierdziła cel docelowy – zaczęła Yumi, wskazując na punkt na mapie. – Atol Midway. Amerykanie nie zamierzają przeprowadzać frontalnego szturmu na nasze wody. Chcą Platformę III przechwycić, zabezpieczyć i przeholować do swojej strefy. Mają jednostki podwodne, mobilne laboratoria w Pearl Harbor i zespoły odzysku danych. Jeśli platforma dotrze na Midway, rozbiorą ją na części. Każdy terabajt z rdzenia, każdy stop reaktora – przejdzie pod ich mikroskop.

Kaito Moriyama nie czekał na pauzę. – Nie możemy pozwolić, by choć jeden fragment trafił w ich ręce. Protokół izolacji to za mało. Musimy wdrożyć wariant PIII-Omega: celowe zniszczenie.

Emi Sato skinęła głową, przywołując symulację na swoim terminalu. – Zatwierdzam koordynaty. Głębokość ponad cztery tysiące metrów, w rowie japońskim, ale w bezpiecznej odległości od naszych wód terytorialnych. Unikniemy międzynarodowego skandalu, a jednocześnie uniemożliwimy im jakiekolwiek nurkowania poszukiwawcze. Na tej głębokości ciśnienie rozedrze kadłub w ciągu minut. Rozproszymy fragmenty na dnie, aktywujemy zagłuszanie akustyczne i chemiczną neutralizację nośników danych.

Szef Departamentu Analizy, mężczyzna o przydomku „Cień”, przemówił po raz pierwszy. – Nasza analityczka przesymulowała osiemnaście wariantów odzysku. Przy tej głębokości, rozproszeniu i aktywnym maskowaniu termicznym, prawdopodobieństwo odzyskania choćby fragmentu rdzenia spada poniżej 0,3%. Amerykanie dostaną tylko wrak bez duszy. Żaden pakiet danych nie przetrwa podróży.

Hiroshi Tanaka przełączył swój terminal na tryb offline. – Północ zamyka fizyczne węzły przekaźnikowe w ciągu trzech godzin. Odcięcie od zewnętrznych sieci satelitarnych będzie całkowite. Gotowość ładunków głębinowych potwierdzona.

Dyrektor Logistyki nie podniosła wzroku z tabletu. – Kontenery z kluczowymi modułami są już w ruchu. Trasy zmieniono trzy razy. Drony transportowe skierowane na koordynaty zrzutu. Nikt nie śledzi ładunków. Gotowość logistyczna potwierdzona.

Yumi rozejrzała się po twarzach. Nie było paniki. Była tylko zimna, precyzyjna gotowość. – Dziękuję. Wdrażamy scenariusz PIII-Omega. Amerykańskie okręty są w drodze. Zostało mniej niż dwadzieścia cztery godziny. Od tej chwili działacie całkowicie samodzielnie. Wasz zastępcy mają być gotowi do przejęcia obowiązków w ciągu piętnastu minut. Firma przechodzi w tryb bezpieczny.

Na panelu holograficznym mignęła zielona dioda przy awatarze Adama Nakamury. Mrugnął wskaźnikiem, prosząc o głos.

– Proszę, Adanie – Yumi skinęła głową, przekazując mu kanał.

– Oddział Australia jest gotowy do autonomicznego działania bez łączności z centralą – jego głos brzmiał twardo. – Ale czy wiemy, jak daleko posunie się Północna Ameryka? Czy to tylko demonstracja siły, czy rzeczywista próba przejęcia?

– Według analizy posuną się jedynie do kradzieży platformy III. Ale – odparła Yumi, nie mrugając. – Sam rozumiesz, nie możemy ryzykować. Nawet ślad naszej technologii to ryzyko utraty wszystkiego. Platforma musi zatonąć. Zanim zdążą ją przechwycić.

Adam kiwnął głową. – Przyjęto. Australia odłącza się od sieci centralnej za dziesięć minut. Powodzenia.

Hologramy zgasły jeden po drugim. Kroki opuszczających salę dyrektorów cichły na grubym dywanie. Gdy drzwi zamknęły się z cichym kliknięciem, Yumi została sama. Wzięła kolejny oddech. I weszła do gabinetu Artura.

Nie czekała na zaproszenie. Opadła na fotel naprzeciwko jego biurka, a napięcie w jej ramionach wreszcie puściło.

– Wszystko gotowe – powiedziała cicho. – Wiedzą, co robić.

– To dobrze. Musimy zachować pozory niewiedzy – odparł Artur, nie odrywając wzroku od monitora, choć jego palce zastygły nad klawiaturą. – Przykro mi, że nawet naszych najbliższych nie wtajemniczyliśmy w pełni. Ale tak będzie lepiej. Bezpieczeństwo ALLIS jest najważniejsze. Jej analizy są na wagę życia. Gdyby wiedzieli, kim jest naprawdę i co wie… stałaby się celem.

Yumi skinęła głową. – Arturze, mamy najbardziej lojalnych ludzi. Oni świetnie rozumieją tę grę. Każdy zdaje sobie sprawę, że nie wie wszystkiego. Akceptują to, bo nas znają i ufają naszym decyzjom. To nie jest ślepe posłuszeństwo. To świadomy sojusz.

Na panelu przy ścianie, który jeszcze nie zdążył wygasnąć po spotkaniu, mignął ostatni awatar Adama. Wyglądał na wyraźnie zaniepokojonego. Jego głos przebił się przez statyczną poświatę:

– Idź do domu, Artur. I zadzwońcie do Syna, wszyscy. Trzeba go uspokoić. Martwi się o wasze bezpieczeństwo.

Artur przytaknął, nie tracąc ani sekundy. Wyciągnął komunikator i wstukał krótką wiadomość do Misaki i Akiko: Wróćcie do domu. Wszystko pod kontrolą. Czekam.

– Dziękuję, Yumi. Czasami zapominam o dbaniu o rodzinę – mruknął, odkładając urządzenie.

Yumi wybuchła śmiechem. Krótkim, szczerym, który na chwilę rozładował ciężar powietrza w pomieszczeniu. – Ty zawsze zapominasz o najważniejszych sprawach!

Artur parsknął, a na jego ustach pojawił się cień uśmiechu. – Tak. I właśnie od tego mam was.

W domyśle: Yumi i Misaki. Dwie kobiety, które trzymały go przy ziemi, gdy świat wokół zaczynał się walić.

Hologram Adama zgasł. Gabinet pogrążył się w półcieniu. Artur wreszcie podniósł wzrok na ekran. Czas na pozory się skończył. Czas na działanie.

Poprzedni wpis
Następny wpis

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.

© 2025 Created with zeewnet.com